Trzy przeprowadzki to jak jeden pożar, tak się mawia w kontekście rzeczy uporczywie ginących w trakcie przeprowadzek. Czy jako przeprowadzkowy ekspert potwierdzasz taką mądrość ludową?
Niech sobie policzę... Mi wychodzi jakieś 14 przeprowadzek w ciągu ostatnich 16lat, były takie, że mieściłem się w dwóch walizkach, ale i takie, że brakło miejsca w moim Iveco. I rzeczywiście gdzieś się te rzeczy kumulują, a z wiekiem to i coraz bardziej poważne rzeczy, lodówki, meble, dywany. Mimo to, gdzieś tam aspiruję sobie do minimalizmu i staram się, żeby te sentymentalne, ładne rzeczy były jakieś takie kompaktowe, a te poważne rzeczy z odzysku. To wszystko po to, żeby nie czuć się przywiązanym przez rzeczy, żeby móc wynająć komuś mieszkanie i wyjechać jeśli będę miał taką ochotę.